Zimowe szaleństwo

Tuż po kolędzie wybraliśmy się na przechadzkę z zamiarem pozjeżdżania z góry. Niektórzy z nas od wielu dni oczekiwało dogodnych warunków atmosferycznych, aby wykorzystać narty znalezione na nowicjackim strychu. Udaliśmy się więc na pobliską górę w nadziei, że zaznamy zimowego szaleństwa. Największy zapał niewątpliwie wykazywali Peter z Karolem, ale coś ta jazda kiepsko im wychodziła. Na ich usprawiedliwienie można jedynie przyjąć tłumaczenie, że „ten dziki stok był nie przygotowany”, bo w to, że śnieg był za bardzo biały, a narty zbyt śliskie nikt nie uwierzył. Niestety nie dysponowaliśmy sankami z odpowiednim tonażem, więc niechętni nartom próbowali ślizgów na plastikowych workach. W tej dyscyplinie niedościgniony prym wiódł Bartek.

Wyświetleń: 370