Nie są to słowa ani nie jest to mowa, których by dźwięku nie usłyszano.

Przyszedł do nas list od trapistów z Czech. Jest on życzeniem wielkanocnym, które miało być życzeniem noworocznym, ale trochę się z powodu różnych obowiązków mnichów spóźniło. Opat pisze bezpośrednio i nie ukrywa, iż przekazanie pewnych treści przez słowa jest niemożliwe.

„Opis wydarzeń, które dzieją się w klasztorze, nie może wystarczająco uchwycić życie, którego wartość i skuteczność polega na jego regularności i monotonii. To najlepsze z przyjaźni przekazuje się bez hałasu i w odosobnieniu i to samo można powiedzieć o życiu modlitewnym.” Br. M. Samuel, opat Nowego Dworu          

Papież Franciszek odpowiada: „Dzisiejszy świat nie tyle potrzebuje wielu słów o Panu Bogu, ile bliskości, która może otworzyć serca.”

I „Żydzi mówią że najwięcej jest powiedziane w Piśmie Świętym między literami, że te puste miejsca najwięcej mówią o Bogu.” Mówi Krzysztof Pałys.

Dzisiaj w sposób szczególny jednoczymy się z Maryją, Królową Polski, Królową całego świata. Niech dla nas będzie wzorem i przewodniczką w życiu cichym, a przecież wypełnionym Słowem.

„Jedno słowo wypowiedział Ojciec Przedwieczny, którym jest Jego Syn i to Słowo wypowiada nieustannie w wieczystym milczeniu, i w milczeniu też powinna słuchać Go dusza.” św. Jan od Krzyża

Zaczęliśmy od Czecha, Czechem zakończmy. Dla tych, którzy nie znają języka czeskiego, niech będzie ten wspaniały tekst Jakuba Demla zaproszeniem do jeszcze wspanialszej ciszy, o której zresztą mówi. Albowiem w niej nie ma już ani Czecha ani Polaka ani Niemca.

Utrhnu-li zde tuto karmínovou slzičku Panny Marie a dám-li ti ji a ty se na ni sotva podíváš a za chvíli ji odhodíš, má milá, ty mne nevidíš. A ležím-li s tebou za balvanem na stráni a řeknu-li: slyšíš to šumění borovic a křídla koníků, když letí z místa na místo? – a ty toho všeho neslyšíš, poněvadž jsi zamyšlena: jak tě mohu milovat, co ti mohu dát, když jsem sotva otevřel ústa a jedinou mojí touhou bylo, abychom v této slávě společně mlčeli a jenom naše pohledy aby jako paprsky padaly na všecky věci kolem nás a pomalu, neslyšitelně, tajně se vracely do našich očí, tvé do mých, mé do tvých, vzácněji a vzácněji, až by toho nebylo ani třeba, ani toho, ani už úsměvu, poněvadž by stačilo hleděti společně a bez návratu na jedno jediné místo, žádnou, žádnou už tmou ani do hloubky, ani do šířky neohraničené…

 

Wahrscheinlich stamme ich nicht von hier,

ich sehe es an diesem Sonnenuntergang;

er komt mir vor wie eine Tür

in meine Zukunft ewig lang…

Jakub Deml, Rodný kraj