Drodzy czytelnicy, w ostatnich dniach jesteście z powodów dobrze znanych bliżej naszej nowicjackiej rzeczywistości. Przestrzeń waszych działań się zmniejszyła. Ale tylko pozornie.

Dzisiaj w Kościele obchodzimy uroczystość świętego Józefa. To wzór człowieka, który potrafił przyjmować ograniczenia. Na kartach Ewangelii nie znajdziemy ani jednego słowa, które by wyrzekł a może właśnie dlatego, że potrafił przede wszystkim słuchać a zrezygnować z własnych zamiarów, został wybrany na opiekuna Słowa Przedwiecznego.

Jak fajnie by było spotkać się teraz z kolegami w parku i być razem na słońcu, które robi wyjątkową reklamę jutrzejszemu pierwszemu dniu wiosny. Może teraz czas przypomnieć sobie te wiosenne dni, kiedy było tak fajnie, że za nie zapomniałem podziękować. Komu? No właśnie. Teraz mam w końcu czas i przestrzeń zastanowić się nad podstawowymi pytaniami.

Dni człowieka są jak trawa
kwitnie jak kwiat na polu.
Ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma,
i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje.  

Zapewniamy was o naszej modlitwie i dziękujemy za waszą.

Wszystkim Józefom, Józkom i Jožkom życzymy zdrowie duszy i ciała i zaufanie słowom naszego Pana.

Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
orzeźwia moją duszę.

Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną.